niedziela, 24 lutego 2013
czwartek, 20 grudnia 2012
K-Hole
Tiny spirit in a k-hole
Bloated like soggy cereal
God will come and wash away
Our tattoos and all the cocaine
And all of the aborted babies
Will turn into little bambies
Bloated like soggy cereal
God will come and wash away
Our tattoos and all the cocaine
And all of the aborted babies
Will turn into little bambies
Some yesterday selfies
środa, 28 listopada 2012
Northern Lights
Today I had a strange dream. I don't remember exactly how it started. I only know that I was standing naked and alone in the glade covered by thick layer of snow. It was very cold and my skin from minute to minute was getting more and more blue. The dense blood was running down through my hands and cheeks, and slowly dripped on the alabaster snow. Red blood quite clearly stood out on the crystal snow. It was incredibly beautiful. Suddenly, I stopped feeling any cold and pain. I could admire the paintings alone, which my blood painted on the white layer of snow. I suddenly felt very tired. I lay down on the snow and I closed my eyes for a moment. I didn't open them and saw the northern lights. Yes I saw it behind closed eyes. It was the most wonderful sight I have ever seen. Shimmered in different colors. Just great. I wanted to open my eyes to see if is it really. I tried to raise the eyelids with fingers, pinching, but it didn't give anything. They wouldn't even budge. When finally, after many attempts I did it, instead of northern lights I saw only the gray walls of my room.
_____________________________________________________________________________________________________
Obudził mnie dziś w nocy przedziwny sen. Nie pamiętam dokładnie jak się zaczął. Wiem tylko, że byłem w nim nagi i stałem samotnie na polanie przysypanej grubą warstwą śniegu. Było mi bardzo zimno, a moja skóra z minuty na minutę robiła się coraz bardziej sina. Z dłoni i policzków spływała mi gęsta krew, która powoli kapała na alabastrowy śnieg. Czerwona krew dość wyraźnie odcinała się na krystalicznym puchu. Wyglądało to niesamowicie pięknie. Nagle przestałem czuć jakikolwiek chłód i ból. Mogłem w spokoju podziwiać obrazy, które malowały się z mojej krwi na białej powłoce. Niespodziewanie poczułem się bardzo zmęczony. Położyłem się na śniegu i zamknąłem na chwilkę powieki. Nie otwierałem ich, a na niebie widziałem zorzę polarną. Tak jakbym widział ją zza zamkniętych oczu. Był to najcudowniejszy widok jaki w życiu widziałem. Mieniła się różnymi kolorami. Po prostu wspaniała. Chciałem otworzyć oczy, aby sprawdzić czy jest tam naprawdę. Próbowałem podnosić powieki palcami, szczypać się, ale nic to nie dawało. Nie chciały nawet drgnąć. Gdy po długich próbach wreszcie mi się udało, zamiast zorzy ujrzałem szare ściany mojego pokoju.
some selfies made today morning
wtorek, 6 listopada 2012
Mowgli's Road
Recently I'm not idle and I publish posts like a crazy. After my last publications of Fashion Week I don't have the strength to write a comprehensive dissertation, writing out what I'm wearing, what is my emotional state now and if I'm okay. I'll just say that I finally rested for the last week, I loaded the batteries, and I came to the conclusion that I think I'm happy.
Actually post was ready on Saturday, and only waited for his turn behind the report from FW. In the pictures I'm wearing a camel coat by Ralph Lauren, which I converted a little by
cutting
the sleeves. On top I dressed my fur by DKNY, which I converted to sew zippers into sleeves , so I have a fur coat and vest in one. Black pants with stitches from the front. Shoes from Asos. Shirt from SH. Everything.
_____________________________________________________________________________________________________
Ostatnio nie próżnuje i sypię postami jak z rękawa. Po moich ostatnich Fashion Weekowych wywodach nie mam siły na pisanie jakiegoś obszernego elaboratu rozwodząc sie nad tym co mam na sobie, w jakim obecnie znajduje stanie emocjonalnym i czy u mnie ok. Powiem tylko tyle, że przez ostatni tydzień bardzo odpocząłem, naładowałem akumulatory i doszedłem do wniosku, że chyba jestem szczęśliwy.
Post właściwie był gotowy w sobote, czekał tylko na swoją kolej zaraz za relacjami z FW. na zdjęciach mam na sobie camel coat od Ralpha Laurena, który troche przerobiłem nacinając rękawy. Na wierzch ubrałem moje futro od DKNY, które przerobiłem tak, że w rękawach zamontowałem suwaki, mam więc futro i kamizelkę w jednym. Spodnie czarne z przeszyciami z przodu. Buty z Asos'a. Koszula z SH. Wszystko.
Photos: Blanka Jarosz
niedziela, 4 listopada 2012
FashionPhilosophy Fashion Week Poland - 4th day
Last part of my cycle of this edition of FW. Maybe I'll add a post with the same photos that friends send me, but for now it's officially over. 4th and also the worst day for me. My body was so exhausted by this whole cycle - waking up on a big hangover, shower, dressing, show, a half-hour break, the show, half hour breaks, and so on. Then the after party, booze, sleeping and the next show. This may look so cool and all, because the shows, afterparties, etc. But in the long term it's really tiring. Especially when you don't eat, because you have no appetite at all. It's not that I'm complaining or something, because I'm not. I'm just saying how it is and that it isn't that all great as it seems. But anyway at all I don't regret anything, because it was a really great four days. Wonderful people, wonderful atmosphere, shows and plenty of memories.
After Saturday's Vice afterparty, which ended in Dorothy's flat, terribly tired, on a big hangover, I went with the S and D to shows. I was there as a relatively early time for myself, namely the 2pm. Day started of show "Robot Hand".
Roboty Ręczne, behind which stands Marta Iwanina, is a brand that specializes mainly in things made of wool. Intricately knitted clothes are nice, but not practical. Tunics, sweaters, dresses, are okey, but the wool body, shorts, skirts aren't suitable to wear. The collection itself 's very pretty, not practical, but pretty. I didn't like black and mint combination. Extremely clash.
![]() |
| photos: Piotr Barański |
Monika Ptaszek once again surprises. In her latest collection showed that the fashion isn't created only for the slim and young. The collection is targeted at different age groups. What showed on the catwalk, after which the next to professional models strolled fat, old men. Collection itself isn't completely in my style, although jackets were cool, but it was cool, fashion and most importantly it's useful.
![]() |
| photos: Szamot Lyzab |
At the Kędziorek's show, to be honest, I wasn't able to watch the show. Even if they put a matches between my eyes, they still would be closed. Boredom! Terrible live music drove me to a state of hibernation. I'm not able to pronounce on this collection because I wasn't focused on it at all.
| photos: Szamot Lyzab |
Ewa Kozieradzka sent her collections of mature women. Customers are women between the ages of 40-50, which was seen on the catwalk. Because models - celebrities(?) were woman about 40 years old. That's what I'm not sure because I only associate Olga Borys, the rest was unknown to me. This collection was made up largely of linen, colors are white, gray, khaki and cobalt. Agnieszka Gajos took care of jewelry for the show.
| photos: Szamot Lyzab |
Dawid Tomaszewski is a designer, for whose works I have some concerns. I don't know if it's fashion, or maybe already art. Everything is perfect, worked out to the smallest detail. It's a little bit Polish Haute Couture. The collection is made with big verve. The splendor and wealth directly emanates from this collection. The great thing was levitating a feather, which was part of models looks. Is was breathtaking. It was a perfect end of entire Fashion Week.
| photos: Szamot Lyzab |
In the Sunday I was wearing black leggings, a black knit tunic, asymmetrical skirts, silver chain around the neck, a leather vest, fur, glasses, and elastic-sides boots.
![]() |
| Photo: Karolina Wolf (KMAG) |
Ostatnia już cześć mojego wywodu na temat tej edycji FW. Może pojawi się jeszcze jakiś post z samymi zdjęciami, które pozbieram od ludzi, ale póki co oficjalnie to już koniec. 4 i zarazem najgorszy dla mnie dzień. Mój organizm był tak wycieńczony tym całym cyklem - pobudka na mega kacu, prysznic, ubieranie, pokaz, pół godziny przerwy, pokaz, półgodziny przerwy i tak do ostatniego. Potem afterek, chlanie, spanie i dalej na kolejny pokaz. Może z boku wyglądać to na takie fajne i w ogóle, bo pokazy, afterki etc. jednak na dłuższą metę jest to naprawdę męczące. Szczególnie kiedy nie jadasz, bo nie masz apetytu w ogóle. To nie tak, że narzekam czy coś, bo tak nie jest. Po prostu mówię jak jest i że nie jest to takie wszystko super jak wygląda. Ale tak czy siak w ogóle niczego nie żałuje, bo to był naprawdę wspaniale spędzone 4 dni. Wspaniali ludzie, cudna atmosfera, pokazy i mnóstwo wspomnień.
Po sobotnim afterze Vica, który skończył się w mieszkaniu Doroty, strasznie zmęczony, na wielkim kacu, ruszyłem w raz z S. i D. na pokazy. Byłem tam o stosunkowo wczesnej jak dla siebie porze, a mianowicie o 14. Dzień zacząłem od pokazu "Robotów Ręcznych"
Roboty Ręczne, za którymi stoi Marta Iwanina, to marka która specjalizuje się głownie w rzeczach wykonanych z wełny. Misternie dziergane ciuszki są ładne, ale niekoniecznie praktyczne. Tuniki, swetry, sukienki, ok, ale wełniane body, szorty to spódnice nie nadają się do noszenia. Kolekcja sama w sobie bardzo ładna, nie praktyczna, ale ładna. Nie podobało mi sie zestawienie czerni i mięty. Wyjątkowo nietrafione.
Monika Ptaszek po raz kolejny zaskakuje. W swojej najnowszej kolekcji pokazała, że jej moda nie jest tworzona tylko dla szczupłych i młodych. Jej kolekcja jest adresowana do różnych grup wiekowych. Co pokazała na wybiegu, po którym obok profesjonalnych modeli, przechadzali się grubi, starsi panowie. Sama kolekcja nie jest kompletnie w mojej stylistyce, chociaż kurtki były fajne, ale było to fajne, modowe i co najważniejsze jest to użytkowe.
Na pokazie Kędziorek, szczerze mówiąc nie byłem w stanie oglądać samego pokazu. Nawet gdyby mi wsadzili zapałki między powieki i tak moje oczy samoistnie by się zamykały. Nuda! Okropna muzyka na żywo doprowadzała mnie do stanu hibernacji. Nie jestem w stanie się wypowiedzieć na temat tej kolekcji, bo najzwyczajniej w świecie w ogóle się na niej nie skupiłem.
Ewa Kozieradzka swoją kolekcje skierowała do dojrzałych kobiet. Odbiorcami sią panie koło 40-50, co było widać na wybiegu. Przechadzały się nim bowiem modelki - celebrytki (?). Tego właśnie nie jestem pewien, bo kojarzyłem tylko Olgę Borys, reszta była mi nieznana. Co do kolekcji to wykonana była w dużej mierze z lnu, kolory to biel, szarość, khaki, kobalt. O biżuterie do pokazu zadbała Agnieszka Gajos.
Dawid Tomaszewski jest projektantem, co do którego twórczości mam pewne obawy. Nie wiem czy jest to jeszcze moda, czy może już sztuka. Wszystko jest perfekcyjne, dopracowane do najmniejszego detalu. To takie polskie Haute Couture. Kolekcja wykonana z ogromnym rozmachem. Przepych i bogactwo wprost emanuje z tej kolekcji. Wspaniałą rzeczą było lewitujące piórko, które było elementem stylizacji modelek. Zapierało to dech w piersiach. Idealne zakończenie całego fashion weeka.
W Niedziele miałem na sobie czarne legginsy, czarną dzierganą tunikę, asymetryczna spódnice, srebrny chain na szyi, skórzaną kamizelkę, futro, okulary i sztyblety.
FashionPhilosophy Fashion Week Poland - 3rd day
This part of the report of Fashion Week will be quite short. Because my after party ended at 5:30 am, I wasn't able to appear on quite a large number of shows, again. Moreover, in this kind of weather as we had on Saturday, we didn't even want to go outside. Snow covered the entire Łódź, a blizzard made problems to reach the shows. So we showed up on the spot at 5 pm on the Natalia Jaroszewska
's show.
Ms. Jaroszewska prepared a very elegant and feminine collection. Classic typefaces presented in a very interesting version. Gowns mostly in white, red, ecru colors. Used fabrics include silk and leather. Thus, to a large extent the collection
was based on a contrasts. High attention to details - pearl trim, feathers, sequins. The inspiration for this collection was Cyprus, where fabrics used in the collection come from. This is mainly a collection of dresses, which aren't addressed for typical Polish woman. More collection was created for the big galas and red carpets. Music fits perfectly into the show - she used Lykke Li songs.
My second and last of the day was a show of MMC Studio. Show was delayed by over 30 minutes, on one moment I wanted to go out and give up to watching the show, but today I thank to myself that I didn't. I think it was the best show of the entire FW! Excellent collection! Typefaces, fabrics, colors - something wonderful. Very rich palette of colors, beautiful finishes and boxed shirts - this way Majer and Michalak duo captured my heart. In fact, we could predict that, because MMC accustoms us to the fact that they don't make bad collections. At the show, as models appeared masked Joanna Horodyńska, in already famous pink outfit. Music from the show was also phenomenal. The whole show prepared at the highest level.
I only came for two shows, but it was worth it. MMC show compensated all. After the last show, Dorothy, Sonia and I went to the afterparty organized by Vice magazine. The event was located in the beautiful baroque interior.
That day I was wearing shirts with black-and-white stripes, fur vest, black pants, elastic-sides boots and my favorite satchel, as the outwear I chose my black fur by DKNY and leather forage cap (my design)
_____________________________________________________________________________________________________
Ta cześć relacji z Fashion Weeka będzie dość krótka. Jako, że trochę zabalowałem na afterkach i w mieszkaniu byłem dopiero o 5.30, to po raz kolejny wyszło tak, ze nie pojawiłem się na dość licznej ilości pokazów. Zresztą w taką pogodę, jaką mieliśmy w sobotę nawet nie chciało nam się wychodzić na zewnątrz. Śnieg przysypał całą Łódź, a zamieć śnieżna utrudniała dotarcie na pokazy. Tak więc na miejscu pojawiliśmy się dopiero o 17 na pokaz Natalii Jaroszewskiej.
Pani Jaroszewska przygotowała bardzo elegancką i kobiecą kolekcje. Klasycznie kroje, przedstawione w bardzo interesującej wersji. Długie suknie głównie w kolorach bieli, czerwieni, ecru. Użyte tkaniny to między innymi jedwab i skóra. Tak więc w dużej mierze kolekcja opiera się na kontrastach. Duża dbałość o detale - perłowe wykończenia, pióra, cekiny. Inspiracją do tej kolekcji był Cypr, skąd pochodziły tkaniny użyte w kolekcji. Jest to kolekcja głównie wieczorowa, której adresatami raczej nie są typowe polki. Bardziej kolekcja stworzona pod wielkie gale i czerwone dywany. Muzyka pasowała idealnie do całego show - wykorzystano bowiem utwory Lykke Li.
Moim drugim i zarazem ostatnim tego dnia był pokaz marki MMC Studio. Pokaz opóźnił się o ponad 30 minut, w pewnym momencie miałem ochotę wyjść i zrezygnować z obejrzenia pokazu, jednak dziś sam sobie dziękuje, że tego nie zrobiłem. Moim zdaniem to był najlepszy pokaz całego FW! Znakomita kolekcja! Kroje, tkaniny, kolory - coś cudownego. Bardzo bogata paleta kolorów, piękne wykończenia i pudełkowe bluzki - tym duet Majer i Michalak podbił moje serce. Właściwie można było się tego spodziewać, bo MMC przyzwyczaja nas do tego, że oni nie robią kiepskich kolekcji. Na pokazie w roli modelki pojawiła się zamaskowana Joanna Horodyńska, w słynnym już różowym wdzianku. Muzyka z pokazu również zjawiskowa. Całe show przygotowane na najwyższym poziomie.
Pojawiłem się w sumie tylko na 2 pokazach, ale było warto. Pokaz MMC wszystko zrekompensował. Po ostatnim pokazie ja, Dorota i Sonia pomknęliśmy na afterparty organizowane przez magazyn Vice. Impreza mieściła się w pięknych barokowych wnętrzach.
Tego dnia miałem na sobie koszule w czarno-białe pasy, futrzaną kamizelkę, czarne spodnie, sztyblety i moją ulubioną teczkę, jako okrycie wierzchnie wybrałem moje czarne futro z DKNY i a na głowę skórzaną furażerkę (mój projekt)
![]() |
| model's breakfast |
![]() |
| Model's room |
| photo:Szamot Lyzab |
![]() |
| photos: Szamot Lyzab |
That day I was wearing shirts with black-and-white stripes, fur vest, black pants, elastic-sides boots and my favorite satchel, as the outwear I chose my black fur by DKNY and leather forage cap (my design)
| Photo: Elle.pl |
Ta cześć relacji z Fashion Weeka będzie dość krótka. Jako, że trochę zabalowałem na afterkach i w mieszkaniu byłem dopiero o 5.30, to po raz kolejny wyszło tak, ze nie pojawiłem się na dość licznej ilości pokazów. Zresztą w taką pogodę, jaką mieliśmy w sobotę nawet nie chciało nam się wychodzić na zewnątrz. Śnieg przysypał całą Łódź, a zamieć śnieżna utrudniała dotarcie na pokazy. Tak więc na miejscu pojawiliśmy się dopiero o 17 na pokaz Natalii Jaroszewskiej.
Pani Jaroszewska przygotowała bardzo elegancką i kobiecą kolekcje. Klasycznie kroje, przedstawione w bardzo interesującej wersji. Długie suknie głównie w kolorach bieli, czerwieni, ecru. Użyte tkaniny to między innymi jedwab i skóra. Tak więc w dużej mierze kolekcja opiera się na kontrastach. Duża dbałość o detale - perłowe wykończenia, pióra, cekiny. Inspiracją do tej kolekcji był Cypr, skąd pochodziły tkaniny użyte w kolekcji. Jest to kolekcja głównie wieczorowa, której adresatami raczej nie są typowe polki. Bardziej kolekcja stworzona pod wielkie gale i czerwone dywany. Muzyka pasowała idealnie do całego show - wykorzystano bowiem utwory Lykke Li.
Moim drugim i zarazem ostatnim tego dnia był pokaz marki MMC Studio. Pokaz opóźnił się o ponad 30 minut, w pewnym momencie miałem ochotę wyjść i zrezygnować z obejrzenia pokazu, jednak dziś sam sobie dziękuje, że tego nie zrobiłem. Moim zdaniem to był najlepszy pokaz całego FW! Znakomita kolekcja! Kroje, tkaniny, kolory - coś cudownego. Bardzo bogata paleta kolorów, piękne wykończenia i pudełkowe bluzki - tym duet Majer i Michalak podbił moje serce. Właściwie można było się tego spodziewać, bo MMC przyzwyczaja nas do tego, że oni nie robią kiepskich kolekcji. Na pokazie w roli modelki pojawiła się zamaskowana Joanna Horodyńska, w słynnym już różowym wdzianku. Muzyka z pokazu również zjawiskowa. Całe show przygotowane na najwyższym poziomie.
Pojawiłem się w sumie tylko na 2 pokazach, ale było warto. Pokaz MMC wszystko zrekompensował. Po ostatnim pokazie ja, Dorota i Sonia pomknęliśmy na afterparty organizowane przez magazyn Vice. Impreza mieściła się w pięknych barokowych wnętrzach.
Tego dnia miałem na sobie koszule w czarno-białe pasy, futrzaną kamizelkę, czarne spodnie, sztyblety i moją ulubioną teczkę, jako okrycie wierzchnie wybrałem moje czarne futro z DKNY i a na głowę skórzaną furażerkę (mój projekt)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































